pusty słoik po zielonej, resztki suszu
wirują na dnie. wsypujesz w garść, mierzysz.
za chwilę coś to pochłonie - zamknie
niewidzialną obręczą. będziesz wiedzieć:
można znikać bez zapowiedzi, rozpatrywania
na wszystkie strony wody. w rzekach, ziemi,
ciele; trzymasz je dla mnie
napoczęte jak świeży owoc - sprawdzam,
czy smakuje, czy odłożyć, przeczekać.
będzie padał najcieplejszy śnieg w roku.
jutro. zaczniesz.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz