wkroczył do akcji o stałej porze wplatając
we włosy pierwsze znamiona zimy.
zmiany. część porządku, w którym
biel rozlewa się po płaskowyżu, wcina w kliny
drzew. zakrywa to, co łamie gałęzie,
nie tłumaczy jak złączyć. na zewnątrz
nieuniknione
jak zmęczenie - przychodzi w pustych dialogach
zdrapywanych z obić foteli. wtórność
zdarzeń. boli, a zwrotów nie będzie.
w bibliotekach kradną książki, ciągnie chłodem.
zrozum, to nie przestaje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz