firany milczą o nas. potrójna warstwa
oczekiwania to natrętna mucha, którą zdzielić
trzeba książką. my o tym samym.
karmione mgłą stopy wycofują się
na północ. kierunek niezmienny,
żeby zachować horyzont u styku dłoni.
wiedzieć, gdzie znaleźć drzewo,
pod którym ukrywały się burze.
układam dni w ciągi zwarte. przyklejam
nowe karteczki. bo czasem
istniejemy w miejscach, do których
nie powinno się wracać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz